Google uwarunkuje wyniki wyszukiwań od naszych min?

Jak często przeszukujesz sieć za pomocą wyszukiwarki Google w telefonie? Skąd wiesz, czy przypadkiem „wielki brat” nie obserwuję Ciebie z za drugiej strony ekranu i nie bada czy podobają Ci się wyniki wyszukiwań?Czy wyraz zadowolenia lub dezaprobaty z wyników wyszukiwania będzie kolejnym czynnikiem kształtującym kolejność pojawiających się nam stron?

O co tu w ogóle chodzi?

Poruszam ten temat, ponieważ na co dzień w pracy zajmuję się „badaniem wyników wyszukiwania”. Podstawowy i pierwszy algorytm regulujący te zagadnienie opierał/a się na sieci linków.

Mówiąc krótko, lakonicznie i dla niewtajemniczonych, każdy link z innej strony, był/jest liczony, jako głos, a ta strona, która ma ich najwięcej wygrywa. Podstawową zasadą było to, że link był „głosem potwierdzenia i zaufania” edytorskiego dokumentu. Edytor a zarazem odbiorca uważał coś za wiarygodne źródło wiedzy, a link do źródła stawał się tego potwierdzeniem. W taki sposób strony najbardziej wiarygodne, zaufane i cytowane pojawiały się na pierwszej stronie wyszukiwań.

Jednakże wraz z rozwojem sieci, wydawcy (twórcy stron) dowiedzieli się o mocy, jaką niosą za sobą linki przychodzące….

[alert-success]Po więcej http://sylwesterjezierski.pl/co-nalezy-wiedziec-o-wyszukiwarkach-i-pozycjonowaniu/[/alert-success]

Z tego powodu nasz potentat zaczął wprowadź coraz nowsze i bardziej wysublimowane algorytmy, które wspierały firmę w ich „walce o adekwatność wyników„.

Wracając do tematu. Nowo opublikowane patent Google opisuje technologię, która miałaby wpływać na kolejność stron opierając się na wskaźnikach biometrycznych satysfakcji użytkownika lub ujemnego sprzężenia zwrotnego poszukującego. Innymi słowy;

Google miałoby śledzić zadowolenie lub niezadowolenie użytkownika wchodzącego w reakcję z listą wyników wyszukiwania i korzystając z uczenia maszynowego budować model oparty na tej satysfakcji. Odpowiednia walidacja miałaby podnieść lub opuści kolejność pojawiających się stron.

Jak to miałoby działać?

Poziom satysfakcji byłby oparta na śledzeniu i pomiarze parametrów biometrycznych uzyskanych po prezentacji wyników wyszukiwania użytkownikowi. Pomoże to ustalić, czy nie wywołują one ujemnej reakcji u użytkownika. Google miałoby tu korzystać np. z kamery i innych urządzeń zbierających mikrodane.

B98U3TIFDJ

Na przykład:Jeżeli ktoś szuka informacji na temat ulubionego artysty a pierwsza strona okazała się oszukańczym przekierowaniem, to Google zanotuję wyraz naszego niezadowolenia. Taka reakcja może być postrzegane jako negatywny sygnał przez wyszukiwarkę, co może skutkować obniżeniem pozycji danego wyniku.

Sprawdź również  Google ma na celowniku mobilne sieci afiliacyjne.

Co ciekawe system ma badać nie jeden a więcej parametrów biometrycznych:

  • Podwyższoną temperaturę ciała
  • Zwężenie powiek
  • Obrót oczami
  • Zaczerwienienie twarzy
  • Zwiększenie częstotliwości mrugania
  • Zwiększenie bicia serca

Nazwa patentu: Ranking Query Results Using Biometric Parameters

Wynalazcy: Jason Sanders, Gabriel Taubman

Uprawniony do patentu: Google

Nr patentu US 20160103833

Opublikowano 14 kwietnia 2016

Zapisano: 28 luty 2013

Podsumowanie

Choć wielu z was może to przerażać to należy pamiętać, że wyniki wyszukiwania już od dawna są do nas dopasowywane (personalizowane). Google czyta wasze maile, pamięta co wyszukiwałeś i „wie co jadłeś na śniadanie„. W świecie SEO już od jakiegoś czasu mówi się o wpływie kliknięć w poszczególne wyniki(z ang. CTR) na kolejność wyświetlania stron. Te klikane najczęściej miałby być uznawane za najbardziej trafne a ich pozycja odpowiednio podniesiona. Choć obie informację nie są oficjalnie potwierdzone, to jedynym sposobem na spokojny sen dla  twórców jest skupienie się na tworzeniu konkretnych oraz wartościowych treści kreowanych z myślą o użyszkodni …..użytkowniku.

Źródło:

http://www.seobythesea.com/2016/04/satisfaction-future-ranking-signal-google-search-results/