Category

E-commerce

Content marketing – odpowiedź na potrzeby „trudnych” marek

Każda marka, czy to bardziej, czy mniej atrakcyjna ma ten sam cel – osiągnąć sukces, czyli zostać zauważonym w morzu konkurencji. To samo dotyczy naszej przykładowej firmy, która na co dzień, jakby nie patrzeć zajmuje się wywozem nieczystości.

Jeśli firm podobnych, podobnie nieatrakcyjnych jak ona jest wiele i w związku z tym cierpią na brak zainteresowania, to czas wyjść do ludzi, dać się znaleźć i … polubić. Jak? Właśnie poprzez działania content marketingu.

Zacznijmy od strony internetowej!

Nie będziemy tu odkrywcami, jeśli powiemy, że dobra strona internetowa to okno na świat. I rzeczywiście, jeśli chce się być zauważonym, trzeba sobie to okno otworzyć i to bardzo szeroko. Strona jest wizytówką firmy i powinna być tak zaprojektowana, aby swoją estetyką zachęcała do pozostania dłużej i zapoznania się z ofertą. Potrzebna jest więc odpowiednia grafika. A gdy już internauta wejdzie, trzeba zainteresować go odpowiednią treścią.

I tu wkracza content marketing

  • Jak powinna wyglądać taka strona?
  • Co powinno być na niej zawarte?

Czy zwykły beczkowóz i nachalny tekst sprzedażowy „jesteśmy najlepsi, wywieziemy Twoje nieczystości szybko i fachowo” to jedyne, co może firmie asenizacyjnej zaoferować reklama?

bio-42609_960_720Oczywiście, że nie. Wokół takiej firmy można zbudować całkiem przyjemny, atrakcyjny wręcz kontekst. Na przykład skoncentrować się na ochronie środowiska, która w ostatnim czasie stała się modna, cool i trendy. Pokazać usługę z innej perspektywy i pod jej kątem stworzyć i grafikę, i ciekawe teksty.

Drogowskazy do strony, czyli słów kilka o link building

Jak sprawić, aby internauci trafiali na tę właśnie stronę? Co zrobić, aby pomimo wielu innych, podobnych stron, odwiedzana była ona chętnie i często? Najlepszym sposobem jest rozmieszczenie w sieci swoistych drogowskazów. Fachowo nazywa się to Link Building.

Polega to na zamieszczaniu na innych stronach, portalach wartościowych tekstów (np. porad, które rozwiązują konkretne problemy z użytkowaniem szamba) wraz z linkiem do naszej strony. Oczywiście ważne jest, aby linki umieszczane były na wartościowych blogach, serwisach tematycznych czy forach i by znajdowały się w otoczeniu równie ciekawych i zbieżnych tematycznie treści, które dostarczą czytelnikowi poszukiwanych informacji, czy ciekawych wiadomości.

Reklama szamba na Facebooku i YouTube ? Czyli jak wykorzystać social media

Jeśli firma chce być znaleziona, musi być tam, gdzie ludzie szukają. A dziś wielu szuka właśnie w mediach społecznościowych. Dlatego też błędem byłoby nie stworzyć profili stanowiących dopełnienie działań w obszarze content marketingu.

Przykładowy filmik instruktażowy na Youtube – pod spodem Q&A.

Kierując się zasadą spójności, tak ważnej w identyfikacji wizualnej firmy, należy profile takie prowadzić wykorzystując motyw, który nadaje charakter stronie www, a jednocześnie w sposób niebanalny, inteligentny, zaskakujący. Jak?

Chociażby prezentując usługi w kontekście dbania o czystość Polskiego Morza, a co za tym idzie, jakość wody, czy mięsa ryb, które w nim pływają.

Google AdWords – czyli, jak nie utonąć wśród konkurencji

Konkurencja zawsze była, jest i będzie i absolutnie nie należy się jej bać, ani tym bardziej zachowywać w stosunku do niej nieczysto. Dobra, uczciwa reklama pozwoli Ci skutecznie się wypromować, być o krok, a nawet dwa przed konkurencją. Doskonałym przykładem jest kampania Google AdWords, która pomoże w krótkim czasie precyzyjnie trafić do interesującej Cię grupy odbiorców. Dzięki niej szybko rozpropagujesz swoją firmę czy usługi, zwiększysz rozpoznawalność marki, zbudujesz listę osób zainteresowanych np. Twoimi usługami a pośrednio zwiększysz ruch na stronie internetowej.

 Agencja content marketingowa tworząc wokół firmy odpowiedni content jest w stanie uczynić ją nie tylko znaną, ale i ciekawą, a nawet modną. Odpowiednio dobrane słowa, ujęte w odpowiednim kontekście i opublikowane we właściwym miejscu potrafią wywindować firmę z pozycji „kopciuszka” na pozycję „księżniczki”. Trzeba tylko dostrzec drzemiący w niej potencjał i umiejętnie go wykorzystać.

semKRK #2 – czyli pizza, piwo i…potężna dawka wiedzy od najlepszych!

Wróćmy na chwilę do pięknego 16. dnia marca bieżącego roku. Wieczorową porą w okolicach krakowskiej Pauzy In Garden zrobiło się tłoczno a w narastającym napięciu dało się słyszeć przytłumione okrzyki „Chcemy wiedzy!” czy „Dlaczego tak mało wejściówek?!”.

Pierwsza edycja krakowskiego spotkania entuzjastów SEO i SEM przerosła oczekiwania organizatorów.

semKRK #1

odniosło potężny sukces a świadczą o tym liczby – 150 uczestników oficjalnie na sali, drugie tyle na liście rezerwowej, kilkadziesiąt osób przemykających się bocznym wejściem, prawie 200 kawałków pizzy, grubo ponad 300 wydanych piw i 5 prelegentów na scenie. Ludzie z Deva Group –

odpowiedzialni za całe zamieszanie, już wtedy wiedzieli, że kolejna edycja musi odbyć się niebawem.

I o to nadchodzi – 10. Czerwca. Godzina 20.00. Pauza In Garden…

semKRK #2

…czyli jeszcze większy wybór pizzy (będzie też wegetariańska), jeszcze więcej darmowych talonów na piwo i potężna dawka gorących prelekcji prosto od takich gigantów branży jak Google Polska czyFreshmail! Jeżeli tak jak organizatorzy czujesz, że na krakowskiej mapie eventów brakuje spotkania miłośników SEO i SEM z krwi i kości, odnajdziesz się na semKRK #2.

Jak to zrobić?

Rejestracja rozpoczęła się wczoraj, a bilety rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Wciąż jednak masz szansę zapisać się na listę rezerwową na :

//semkrk2.evenea.pl/">semkrk2.evenea.pl

[alert-success]Cena biletu wynosi 10 zł a liczba miejsc jest ograniczona![/alert-success]

Dla uczestników organizatorzy przewidują darmowy posiłek, zestaw bonusów od sponsorów i kupony do wykorzystania na barze.

:

center;">Wchodzisz w to?

autor:

Alicja Musiał

Jak rozwijać markę, która ma słaby produkt

Nasz rynek cały czas cierpi z powodu mentalnych zmian, jakie dokonały się w naszym kraju za sprawą gospodarki czasów słusznie minionych i późniejszej transformacji. Powszechnie funkcjonuje mit, że produkt może być byle jaki, ale jeśli zrobi się „dobrą reklamę”, to jakoś to będzie. Nic bardziej mylnego…

Read More

Google uwarunkuje wyniki wyszukiwań od naszych min?

Jak często przeszukujesz sieć za pomocą wyszukiwarki Google w telefonie? Skąd wiesz, czy przypadkiem „wielki brat” nie obserwuję Ciebie z za drugiej strony ekranu i nie bada czy podobają Ci się wyniki wyszukiwań?Czy wyraz zadowolenia lub dezaprobaty z wyników wyszukiwania będzie kolejnym czynnikiem kształtującym kolejność pojawiających się nam stron?

O co tu w ogóle chodzi?

Poruszam ten temat, ponieważ na co dzień w pracy zajmuję się „badaniem wyników wyszukiwania”. Podstawowy i pierwszy algorytm regulujący te zagadnienie opierał/a się na sieci linków.

Mówiąc krótko, lakonicznie i dla niewtajemniczonych, każdy link z innej strony, był/jest liczony, jako głos, a ta strona, która ma ich najwięcej wygrywa. Podstawową zasadą było to, że link był „głosem potwierdzenia i zaufania” edytorskiego dokumentu. Edytor a zarazem odbiorca uważał coś za wiarygodne źródło wiedzy, a link do źródła stawał się tego potwierdzeniem. W taki sposób strony najbardziej wiarygodne, zaufane i cytowane pojawiały się na pierwszej stronie wyszukiwań.

Jednakże wraz z rozwojem sieci, wydawcy (twórcy stron) dowiedzieli się o mocy, jaką niosą za sobą linki przychodzące….

[alert-success]Po więcej http://sylwesterjezierski.pl/co-nalezy-wiedziec-o-wyszukiwarkach-i-pozycjonowaniu/[/alert-success]

Z tego powodu nasz potentat zaczął wprowadź coraz nowsze i bardziej wysublimowane algorytmy, które wspierały firmę w ich „walce o adekwatność wyników„.

Wracając do tematu. Nowo opublikowane patent Google opisuje technologię, która miałaby wpływać na kolejność stron opierając się na wskaźnikach biometrycznych satysfakcji użytkownika lub ujemnego sprzężenia zwrotnego poszukującego. Innymi słowy;

Google miałoby śledzić zadowolenie lub niezadowolenie użytkownika wchodzącego w reakcję z listą wyników wyszukiwania i korzystając z uczenia maszynowego budować model oparty na tej satysfakcji. Odpowiednia walidacja miałaby podnieść lub opuści kolejność pojawiających się stron.

Jak to miałoby działać?

Poziom satysfakcji byłby oparta na śledzeniu i pomiarze parametrów biometrycznych uzyskanych po prezentacji wyników wyszukiwania użytkownikowi. Pomoże to ustalić, czy nie wywołują one ujemnej reakcji u użytkownika. Google miałoby tu korzystać np. z kamery i innych urządzeń zbierających mikrodane.

B98U3TIFDJ

Na przykład:Jeżeli ktoś szuka informacji na temat ulubionego artysty a pierwsza strona okazała się oszukańczym przekierowaniem, to Google zanotuję wyraz naszego niezadowolenia. Taka reakcja może być postrzegane jako negatywny sygnał przez wyszukiwarkę, co może skutkować obniżeniem pozycji danego wyniku.

Co ciekawe system ma badać nie jeden a więcej parametrów biometrycznych:

  • Podwyższoną temperaturę ciała
  • Zwężenie powiek
  • Obrót oczami
  • Zaczerwienienie twarzy
  • Zwiększenie częstotliwości mrugania
  • Zwiększenie bicia serca

Nazwa patentu: Ranking Query Results Using Biometric Parameters

Wynalazcy: Jason Sanders, Gabriel Taubman

Uprawniony do patentu: Google

Nr patentu US 20160103833

Opublikowano 14 kwietnia 2016

Zapisano: 28 luty 2013

Podsumowanie

Choć wielu z was może to przerażać to należy pamiętać, że wyniki wyszukiwania już od dawna są do nas dopasowywane (personalizowane). Google czyta wasze maile, pamięta co wyszukiwałeś i „wie co jadłeś na śniadanie„. W świecie SEO już od jakiegoś czasu mówi się o wpływie kliknięć w poszczególne wyniki(z ang. CTR) na kolejność wyświetlania stron. Te klikane najczęściej miałby być uznawane za najbardziej trafne a ich pozycja odpowiednio podniesiona. Choć obie informację nie są oficjalnie potwierdzone, to jedynym sposobem na spokojny sen dla  twórców jest skupienie się na tworzeniu konkretnych oraz wartościowych treści kreowanych z myślą o użyszkodni …..użytkowniku.

Źródło:

http://www.seobythesea.com/2016/04/satisfaction-future-ranking-signal-google-search-results/

Jak stworzyć i gdzie wysłać notkę prasową?

Stworzenie komunikatu prasowego to jedno. Dystrybucja to zupełnie inna sprawa.

W internetowym kociołku, w którym o uwagę każdego użytkownika walczy setki mediów naraz, a reklama wychyla się zza każdej zakładki, ciężko jest znaleźć miejsce, w którym nasza notka będzie umieszczona i przeczytana. Szczególnie jeśli jesteśmy mało firmą, która nic nie znaczy, a to co mamy do powiedzenia, nie jest rewolucją. I do tego chcemy zrobić to zupełnie za darmo, albo mocno po kosztach.

Jest to jednak możliwie. W jaki sposób? Podpowiadam!

1. Notka prasowa na serwisie branżowym

To jedna z najpewniejszych dróg – im węższa dziedzina, którą zajmuje się portal, tym większe prawdopodobieństwo, że umieszczą na swoich łamach nasz tekst. Specjalistyczny serwis zazwyczaj również trafia idealnie w naszą grupę docelową, a więc szansa na konwersję będzie tutaj najwyższa.

Media specjalistyczne tego typu to również blogi, do których również warto uderzyć, jeśli ich zasięg jest odpowiednio wysoki.

Mogą tu pojawić się linki brandowe, do wydarzeń lub bezpośrednio do produktów znajdujących się na twojej stronie.

Tu wykorzystać można:

  • bezpośredni kontakt z wydawcą
  • Whitepress (artykuły sponsorowane)

Jeżeli naprawdę zależy nam na publikacji to dla każdego z wydawców powinniśmy przygotować oddzielną przeredagowaną notkę.

Podsyłam również ciekawy link o tym Jak nie komunikować się z wydawcami.

http://searchengineland.com/manual-link-buildings-7-worst-outreach-offenses-245688

Nie wspominając tu nawet o algorytmie Panda który już od dawna „poluję” na portale których jedyną działalnością było przekopiowywanie treści z innych stron. 

2. Wyspecjalizowane agencje PR

Na rynku znajduje się wiele agencji, które specjalizują się w relacjach firma-prasa. Niestety niewiele z nich podchodzi do sprawy w 100% kompleksowo, ale warto próbować. Zanim podejmiemy się współpracy, wyciągnijmy więc tyle, ile się da – na czym polega konkretna usługa i co jest po naszej stronie? Czasem taka realizacja obejmuje jedynie podsunięcie bazy dziennikarzy i gazet, które ewentualnie zgodziłyby się na publikację. Nie muszę mówić, że taki research zajmie nam kilka godzin. Nie warto.

3. Agregatory

Są jeszcze miejsca w sieci, w których umieszcza się wszystko, bez specjalnego zwracania uwagi na jakość i tematykę.

Generalnie tego typu portale są i lepsze i gorsze – niektóre całkiem przyzwoite, inne z wylewającymi się reklamami i artykułami, w których o znalezienie wspólnego mianownika raczej trudno. Jest to raj dla pozycjonerów, stąd droga jest trochę kręta, obciążona pewnym ryzykiem i raczej taką publikacją nigdzie się nie pochwalimy, ale spróbować zawsze można.

Oto kilka przykładowych portali

  • Brandnews
  • PRoto
  • PressOffice
  • Newseria
  • Innews

4. Notka prasowa we własnych kanałach komunikacji

Funkcjonowanie każdej firmy w dzisiejszej rzeczywistości internetowej to ciągłe dzielenie się contentem. Tak teraz pozycjonujemy, tak zwiększamy sprzedaż, tak gromadzimy i aktywizujemy społeczność wokół naszej marki.

Prowadzenie własnych (skutecznych!) kanałów komunikacji to rzecz nie byle jaka – kosztuje wiele trudu i nakładów finansowych. Jest to jednak opłacalne. Newslettery, blog firmowy, social media, aktualności na stronie – to kanały wewnętrzne, o które warto zadbać.

Im lepszej jakości notki prasowe, tym użytkownicy chętniej będą je udostępniać, przesyłać sobie dalej i wirusowo rozprzestrzeniać nasz cenny content, a wraz z nim naszą ofertę.

Nie ukrywajmy – darmowa publikacja notki prasowej jest obecnie niemal nieosiągalna. Duże portale mają dużych klientów, mali blogerzy czytali Pana Kominka (przepraszam, Jasona Hunta) i czują, że ich 3 wpisy na blogu są warte kilkaset złotych.

Pomagają dobrze podtrzymywane relacje biznesowe, niezły kontakt z dziennikarzami i rozbudowane własne kanały komunikacji. Nie mówiąc oczywiście o samej jakości udostępnianego materiału  – bez tego ani rusz.

Jeżeli czujemy się na tyle duzi możemy również stworzyć swoje własne wirtualne biuro prasowe.

Może znaleźć się wśród zasobów naszej strony jako oddzielna zakładka np:

  • https://www.cubegroup.pl/biuro-prasowe

Bądź  funkcjonować zupełnie oddzielnie np:

  • https://www.whitepress.pl/epr
  • http://www.futurepr.pl/oferta/wirtualne-biuro-prasowe/
  • http://www.newslink.pl/
  • https://prowly.com/

Wszystko to ma służy nie tylko do budowaniu PR ale również link-buldingu. Przy każdej opublikowanej notce prasowej mogą pojawiać się linki. I to nie byle jakie linki…

Google kasuje agencji 66 kont klientów Google Moja Firma

Jednej z agencji internetowej, która miała zarejestrowane ponad 60 kont Google Moja Firma  ( jako właściciel nie jako menadżer) przydarzyła się nie lada niespodzianka.

Pewnego dnia spółka z Mountain View zawiesiła wszystkie zarządzane przez nich konta z powodu podejrzenia jednego z nich o spam.

Jak donosi Site Search Engine Roundtable nieszczęśliwa agencja internetowa, straciła 66 kont Google Moja Firma za jednym uderzeniem. Sami poszkodowanie fakt uznają za wątpliwą praktykę. W rzeczywistości spam był związany z jednym określonym adresem jednakże „oberwało każde konto”.

Musimy pamiętać, że istnieje kilka poziomów zarządzania kontem MyBusiness w tym „właściciela” i „menadżera”. Status właściciela musi posiadać klient, NIGDY agencja obsługująca i aktualizująca konto.

Ustrzega to też przed problemem klientów w przypadku zmiany usługodawcy… Konto „menadżera” dla agencji ma praktycznie te same prawa.

W przypadku o którym mowa powyżej wydaje się, że agencja była zarejestrowana, jako właściciel wszystkich kont swoich klientów, co nie jest zalecane przez Google. Więc problem na jednym z kont dotknął wszystkich wizytówek tego samego właściciela.

Cała dyskusja https://www.en.advertisercommunity.com/t5/Verification/account-suspended-including-all-listings-with-no-explanations/m-p/526659

Morał z tej historii: dentyści, restauratorzy, rzemieślnicy i każda firma, która chce uzyskać lokalną widoczność za pośrednictwem firmowego konta Google, musicie zapamiętać, że to wy jesteście właścicielem konta, a nie zewnętrzna agencja.

Agencji nie straszę, bo każdy zrobi jak uważa. Moim zdaniem to przesada jednakże przypadek ten daję mi sporo do myślenia.

Oczywiście nie winie tu usługodawców. Klientów zazwyczaj nie interesuje aktywne prowadzenie takich kont, a tym bardziej groźnie brzmiące „administracje strony”, „hasła do zapamiętania”, „loginy” i inne przeklęte rzeczy….

Nie zmienia to faktu, że trzeba to zmienić. Klient ma być świadomy procesu budowania swojej aktywności w sieci oraz musi starać się w nim uczestniczyć. Każdy potrafi robić zdjęcia, coś opowiedzieć i zapisać sobie w kalendarzyku kilka haseł. Wystarcz tylko trochę chęci..

 

Darmowy ebook o link buildingu w kolorze #CCC od Lexy

Każda osoba rozpoczynająca przygodę z pozycjonowaniem stron internetowych dochodzi wcześniej czy później do momentu, w którym nie ma już pomysłu na nowe źródła na pozyskiwanie linków.

Być może pomocą okaże się darmowy Ebook Marty Gryszko „Link building w kolorze #CCC”, który kilka dni temu udostępniony został na jej blogu.

Ebook składa się z 30 stron zawierających około 23 różne sposoby na pozyskiwanie linków pozycjonujących z mocno zróżnicowanych źródeł. Lexy w sposób krótki i zwięzły przedstawia skąd pozyskiwać linki, jak je pozyskiwać oraz w jaki sposób wyszukiwać serwisy, które umożliwią zamieszczenie w nich linków.

Co znajdziemy w środku Ebooka?

lexy-link-building-w-kolorze-cccW dokumencie znajdziemy szczegółowe informacje na temat wielu popularnych i mniej popularnych metod linkowania, które zostały w sposób konkretny omówione. Ebook zawiera konkretne informacje na temat tego jak oraz z jakich źródeł pozyskiwać linki do stron internetowych.

Według mnie szczególnie warto poświęcić chwilę rozdziałom o tematyce odzyskiwania linków, gdzie Lexy dzieli się technikami pozwalającymi na sprawne wyszukiwanie i aktualizację niedziałających odnośników, podlinkowywanie wzmianek o serwisie czy pozyskiwaniu linków, które zdobyć można ze względu na prawa autorskie. Metody te są niezwykle skuteczne, szczególnie w przypadkach, kiedy mamy okazję pracować nad serwisem z długim stażem, o którym sporo się mówi. Techniki te pozwolą na pozyskanie sporej ilości bardzo dobrych jakościowo linków.

O to fragment rozdziału dot. wyszukiwania wzmianek o serwisie:

Jak szukać skopiowanych materiałów?

Pierwsza sprawa to korzystanie z narzędzia http://tynt.com/ które do skopiowanego tekstu dokleja fragment w postaci: Materiał pochodzi ze strony [adres strony]. Tekst może być dowolny, a ustawia się go podczas instalacji skryptu na stronie (zakładka Settings). Za każdym razem, kiedy ktoś skopiuje fragment tekstu z Twojej strony, dokleja się do niego notka autorska wraz z linkiem…

Oprócz informacji, co gdzie i jak, ebook właściwie w każdym punkcie zawiera informację o tym, z jakich narzędzi warto skorzystać, aby usprawnić sobie pracę.

Poznaj, znajdź, pozyskaj link

Są to trzy punkty, według których zbudowany został cały dokument.

Każda z metod zawiera: krótki wprowadzający opis (pozwalający na zrozumienie jej idei i przeznaczenia), instrukcję dotyczącą wyszukiwania serwisów, z których pozyskany zostanie link oraz informację o tym w jaki sposób pozyskiwać linki z danego typu serwisów.

Każdy z punktów omówiony zostaje krótko i konkretnie, co powoduje, że cały dokument czyta się szybko i przyjemnie.

29 stron konkretnych informacji o link buildingu

Marta na 30 stronach ulokowała ogromną ilość wiedzy i pomysłów na skuteczny link building – od linków z for, blogów, profili czy katalogów firm– po niestandardowe metody linkowania jak Egobaiting czy informację na temat tworzenia własnego zaplecza pozycjonerskiego orazwyszukiwanie i przechwytywanie domen pod tego typu serwisy. Niewątpliwym plusem jest tutaj również to, że w dokumencie prawie każda z metod omówiona została na przykładzie narzędzi, które można wykorzystać do automatyzacji swojej pracy.

[alert-success]Pełną wersję dokumentu można otrzymać na e-mail poprzez wypełnienie formularza na stronie: http://www.lexy.com.pl/blog/darmowy-poradnik-o-link-buildingu[/alert-success]

Audyt UX templatki sklepu  internetowego + (szablon Excel ENG.)

Audyt UX (badanie użyteczności)  zapewnia wgląd oraz podstawy do oceny przydatności  badanego systemu oraz sprawdza w jaki sposób system wspiera wykonywanie zadań przez użytkowników. Zazwyczaj przybiera on formę scenariusz z celem. Może to być wykonanie czynności np. zamówienie biletu, lub sprawdzenie ceny lotu. W przypadku aplikacji sprawne korzystanie z systemu.
Aby to zrobić, należy najpierw zdefiniować kilka scenariuszy dla  użytkownika. Powinny one obejmować wspólne i ważne czynności, które są kluczowe dla powodzenia systemu. Na przykład, jeśli jest to sklep to może to być zamówienie przedmiotu, odnalezienie produktu, zostawienie kontaktu.

Będzie on również zależny od wersji z jakiej korzystam np. mobilna lub wersja desktopowa.

Do każdego ze scenariusz powinno również przygotować odpowiedzi na następujące pytania?

  1. Kto korzysta z systemu? Czy używała go wcześniej? – nie trzeba budować bogatej osobowość wystarczą te podstawowe informację.
  2. Co on lub ona próbuje zrobić? Jakie zadanie użytkownik próbuje podjąć? Czy jest to pierwszy raz kiedy ta osoba zmaga się z tym zadaniem?
  3. Dlaczego użytkownik korzysta z systemu? Jaki jest jego cel?
  4. Jakie jest urządzenie użytkownika i gdzie z niego korzysta?

Liczba scenariuszy zależy od rozmiaru badania oraz samego systemu. W moim artykule skupię się na jednym – odnalezieniu itemu i złożeniu zamówienia na desktopie.

Po zdefiniowaniu każdego scenariusz sprawdzamy jakie jest prawdopodobieństwo podjęcia akcji przez użytkownika  oraz jak osiąga swój cel. Oczywiście to to niemożliwe, aby wiedzieć dokładnie, jakie działania podejmie, więc najlepiej jest oprzeć nasze  przypuszczenia na następujących pytaniach:

  1. Czy użytkownik wie, co zrobić?
  2. Czy istnieje wyraźna droga którą użytkownik ma podjąć? Czy jest oczywiste, co użytkownik musi zrobić na tym etapie?
  3. Czy użytkownik widzi co ma zrobić?
  4. Czy wezwanie do działania jest oczywiste? Czy jasne jest, w jaki sposób użytkownik zakończy ten krok?
  5. Czy użytkownik wie, czy jego  działanie jest prawidłowe?
  6. Czy występuję sprzężenie zwrotne (czy system reaguję na działania użytkownika)? Czy jest jasne dla użytkownik, że  znajduje się na właściwej ścieżce lub etapie?

Tyle w teorii!

Czas na Audyt UX! Zaczynajmy!

Temlatka REF: Atelier – Creative Multi-Purpose eCommerce Theme

Wersja Live-preview

Cel: Kupno koszulki.

Choć nie jestem specjalistą, możemy wstępnie uznać, że ten audyt jest ekspercką analiza heurystyczna, która opiera się na weryfikacji kluczowych aspektów z perspektywy usability  (np. czy dostępna jest wyszukiwarka produktów; czy użytkownicy są informowani, gdzie się znajdują etc.). Analiza posiada również elementy wędrówki (ang. cognitive walkthrough), która pozwoli ocenić serwis w ujęciu osiągania celów. Znajdziesz tu również kilka moich skromnych uwag.

[alert-success]O różnicy między testem eksperckim a testem użyteczności można przeczytać tutaj: http://www.webcredible.com/blog/expert-usability-review-vs-usability-testing/[/alert-success]

Omawiane tu będą moje subiektywne wrażenia z korzystania ze strony. Również te wizualne.  Sam audyt UX znajduję się w excelu w tabelce do ściągnięcia na dole wpisu. Zawiera on więcej szczegółów i jest w języku angielskim ( lvl. easy). Źródło oryginalne: http://www.uxforthemasses.com/blog/wp-content/uploads/2011/02/Usability-review-template.xls

Pierwszą rzeczą jaka mi się spodobała to „przekazanie” odwiedzającem natychmiastowej informacji o tym, że jest się na stronie sklepu. To na pewno nie jest, blog, portal ani aplikacja.

1ux

Od razu rzuciło mi się w oczy pasek informujący o:

  1. Darmowej dostawie (nieważne, że powyżej 100$).
  2. Transporcie w każdy kont świata, szybkiej wysyłce.
  3. Oraz prezencie!

Jeszcze nic nie zamówiłem a już mi się tu podoba. Rozwiany został mój „strach” na temat drogiej dostawy, możliwości samego transportu, poinformowano mnie również, że towar zostanie natychmiast wysłany!

Uwielbiam jak każdy, szybkie wysyłki. Dodajcie jeszcze możliwość śledzenia i „jestem w domu”.

W dodatku czeka na mnie jakiś prezent!

Następnie przewijam sobie od góry do dołu. Mam władzę i nic mnie nie blokuję. Elementy delikatnie animują by zwrócić na siebię moją uwagę. Sprawdzam dane teleadresowe strony aby upewnić się, że to prawdziwy sklep. W wersji demo takich danych nie ma ale miejsce na te informacji jest przygotowane i wyeksponowane.

2UX

Na środku strony odnajduję kategorie koszulek. Jestem praktycznie pewny, że  przycisk przekieruje mnie do strony kategorii. Najechałem na niego  i zareagował. To przycisk. Klikam.

3ux

Strona kategorii ma wszystko to czego potrzeba. Duży tytuł, po lewej najpotrzebniejsze filtry, po prawej bardziej szczegółowe.

4ux

Bardzo cieszy mnie, że jest sortowanie po popularności. Jeżeli na czymś się nie znam (w tym przypadku modzie) to patrzę co jest najbardziej popularne w interesującej mnie cenie.  Wykorzystam wiedzę innych.

Strona produktowa zawiera wszystko co trzeba. Cena mogłaby być większa ale to mi nie przeszkadza. Są również oceny użytkowników ale myślę, ze to ryzykowne zagranie. Wymagana jest tu pilna i regularna administracja. Osobiście czytam je jeżeli wyglądają naturalnie i dotyczą sprzętu technologicznego.

5ux

Mimo jednolitego design od razu widzę gdzie znajduję się przycisk dodaj do koszyka.

Zdziwiły mnie przyciski social media. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś wrzucił coś takiego na walla choć, może to wynikać ze rodzaju moich znajomych.

Na dole znajdujemy oczywiście podobne produkty. Bardzo dobry pomysł, może coś wpadnie mi w oko.

6ux

Podoba mi się wybrana koszulka. Dodaję do koszyka.

Strona (system) zareagowała. Symbol koszyka zawibrował i przekierował mój wzrok na symbol mojego koszyka. W dodatku prawym górnym rogu pojawiło się okienko z moim zamówieniem. Ujawnia się ono także za każdym razem gdy najeżdżam na koszyk.

koszyk UX

 

 

Czas zaglądnąć do swojego koszyka. Można do niego wejść używając ikonki lub klikając w duży buton.

Na tym etapie zabrakło dodatkowego okienka. Mowa tu o: Kupujący ten produkt zamawiali również.

W wersji demo sklep nie posiada żadnych danych więc może to wynikać z tego powodu.  Może też po prostu nie być tej opcji.

7ux

Postanowiłem kupić, dwie takie koszulki.  Zwiększam ilość. Nic się nie dzieje 🙁

Bardzo szybko odnajduję jednak: Zaktualizuj koszyk. Klikam.

Strona zareagowała i uwzględniła moje zmiany. System potwierdził zmianę odpowiednim i widocznym komunikatem.

Wszystko się zgadza.

Miejsce na wpisanie kuponu jest trochę zwodnicze ponieważ nie do końca  wiadomo, czy jest to okienko do wpisywania. Opisałbym go po prawej stronie a w miejscu okienka umieścił przykładowy format kodu.

Przechodzimy do realizacji zakupów.

8ux

Na stronie odnajduję…

  1. Numer telefonu do obsługi klienta
  2. Wezwanie do zalogowania dla stałego klienta.
  3. Wezwanie do wprowadzeniu kuponu.
  4. Email do obsługi oraz FAQ
  5. Po lewej standardowe  i niezbędne pola na dane do realizacji wysyłki.
  6. Po prawej rodzaje płatności oraz podsumowanie zamówienia.

Podczas wprowadzania danych strona reaguję na moje działania. Gdy wprowadzam prawidłowe dane pola podkreślane są na zielono. Gdy pojawia się problem (np. nieprawidłowy email) podkreślane są na pomarańczowo.

Tu brakuję mi przykładowych formatów.

9ux

Po wypełnieniu danych przechodzimy do wyboru płatności.

9ux

Podoba mi się, że strona tłumaczy mi od razu, że mimo braku konta Paypal będę mógł zapłacić. Znajdują się tu również link do informacji: Czym jest Paypal.

Jeszcze wykaz błędów:

10 ux bledy

Formularz reaguję tylko na błąd zawarty w email. Numer zaakceptowany!

11 ux

Po więcej szczegółów dotyczących oceny templatki w pliku.

Zachęcam do lektury każdą osobę zajmującą się na co dzień, obsługą, tworzeniem oraz audytowaniem stron e-commerce.

[alert-success]Ściągnij plik:  Audyt UX.[/alert-success]

Ocena templatki według arkusza audytu UX: 89/100 punktów.
Ja oceniam ją również bardzo dobrze.

Na koniec podsyłam wam coś na rozluźnienie na temat audytów UX.

Your website should be so simple, a drunk person could use it.

You can’t test that. I’ll do it for you.

Więcej o projekcie na stronie http://theuserisdrunk.com/

Jestem gotowy rozpocząć taki projekt? Są chętni?!

Źródło części teoretycznej i fotografii:

http://www.uxforthemasses.com/usability-reviews/

Harris & Ewing,, photographer. [Woman seated with a psychograph, a phrenology machine, on her head] http://loc.gov/pictures/resource/hec.36580/

Rankbrain-Google oddaje swój biznes w ręce sztucznej inteligencji?

Google zaimplementowała RankBrain -jeden z najważniejszych sygnałów rankingów- już ponad rok temu. Podobno do tej pory przyczyniły się do poprawy wyników wyszukiwania ponad połowy zapytań.

[alert-success]O samej implementacji wspomniałem we wpisie: Google staję się coraz lepsze w kwestii zrozumienia zapytań [/alert-success]

Przyglądając się temu, co dzieję się na zachodzie (wśród anglofonów) warto zwrócić uwagę na publikację agencji Stone Temple Consulting, która już od kilku lat tworzy niektóre z najbardziej interesujących badań dotyczących wyników wyszukiwania w Google.

Te ostatnie stały się szczególnie obiektem mojego zainteresowania, ponieważ dotyczyły nie czego innego, jak algorytmu RankBrain.

[alert-success]Link do artykułu w wersji angielskiej RankBrain: A Study to Measure Its Impact[/alert-success]

W badaniu zebrano i porównano dane ponad 500,000 zapytań przed i po wdrożeniu algorytmu RankBrain.

Według firmy, i o ile mi wiadomo, jest to na ten czas jedyne* w swoim rodzaju badania tego algorytmu.

*Jeżeli macie inne przykłady serdecznie zapraszam do komentarzy.

Według „badaczy”  RankBrain rozumie lepiej taki sformułowania jak: co to jest, kto jest, gdzie jest, bez, nie, oraz przelicz(convert).

 

RankBrain została ujawniona w październiku prawie znikąd. Nie dowiedzieliśmy się o nim w oficjalnym ogłoszeniu, ale z wywiadu Bloomberg z Gregiem Corrado(senior research scientist w Google).

[alert-success]Link do oryginalnego wywiadu Google Turning Its Lucrative Web Search Over to AI Machines [/alert-success]

W wywiadzie powiedział on, że Google wprowadziło algorytm na szeroką skalę na początku roku i szybko stał się trzecim najważniejszym sygnałem w algorytmie rankingującym Google. Zanim jednak przyjrzymy się bliżej ustaleniom Stone Temple, oto krótkie podsumowanie tego czego można się dowiedzieć  o RankBrain z tej krótkiej rozmowy.

Rankbrain w pigułce

  1. RankBrain jest trzecim najważniejszym sygnałem ranking w wyszukiwarce Google.
  1. RankBrain został wdrożony kilka miesięcy przed październikiem.
  1. RankBrain wykorzystuje sztuczną inteligencję do przetwarzania języka pisanego na elementy matematyczne (wektory), które algorytm może lepiej „zrozumieć”.
  1. Jeżeli RankBrain widzi słowo / frazę, której nie „kojarzy” to „domyśla się” maszynowo jakie te słowo / fraza może mieć znaczenie.
  1. RankBrain sprawdza się dobrze z frazami wyszukiwań, których wcześniej nie widział.
  1. RankBrain jest lepszy niż ludzie (nawet od Googlarzy) w zgadywaniu tego, co Google będzie „rankowało”, jako numer jeden dla różnych zapytań.
  1. RankBrain jest pierwszym algorytmem związanym z wynikami, który faktycznie uczy się we własnym zakresie.
  1. RankBrain był tak skuteczny, że inżynierowie Google byli zaskoczeni, jak dobrze zadziałał.

 

CEO Stone Temple Eric Enge  sugeruje, że Google może używać RankBrain by kształtować prezentowanie snippetów oraz warunkuję wyzwalanie map tam gdzie nie było ich wcześniej. Oto kilka ciekawych zdań:

„Zgodnie z przewidywaniami, jednym z najczęstszych pytań, które jest mi zadawne to jak RankBrain wpłynie na  SEO”

(…)

„Prawdę mówiąc, w tej chwili, nie ma zbyt wiele wpływu w ogóle. RankBrain po prostu dopasowywuję lepiej zapytań użytkowników do stron internetowych, więc prawdopodobnie będziemy teraz mniej zależni od posiadania wszystkich słów z zapytania użytkownika na swojej stronie.

Ponadto, trzeba  zrobić jeszcze badanie słów kluczowych, aby można było zrozumieć, jak kreować strony tematyczne (i czym jest obszar tematyczny strony )” dodaje. „Zrozumienie preferowanego języka naszego tagretowanego użytkowników będzie miało zawsze sens, i to bez względu na istnienie silniki wyszukiwania. Jeżeli jeszcze tak nie robisz to zaleca się położyć większy nacisk na wykorzystywanie języka prawdziwiego/ naturalnego na swoich stronach internetowych.

Według Enge wprowadzenie RankBrain zwiększy ogólną jakości wyszukiwania oraz wesprze algorytm wyszukiwania lokalnego.

A oto infografika z przykładami polepszenia wyników:

wpływ rankbrain na seo
Grafika przedstawiająca wpływ rankbrain na seo

Link do wersji infografiki w pełnej roździelczości https://www.stonetemple.com/wp-content/uploads/2016/03/rankbrain-infographic-version-2.png

Jak to wpłynie na korzystanie z wyszukiwarki i oglądalność innych serwisów?

Tak jak wspominał Enge i jak zauważyli autorzy wpisu na Blogu Melonet.pl „24 pytania do Google – badamy inteligencję, czyli funkcje Answer box i RankBrain.”  Algorytm może być odpowiedzialny za tzw. Google Rich Answers i Google Answer Box.

Jak da się zauważyć, już w tej chwili wiele potrzebnych użytkownikowi informacji uzyskać można bezpośrednio od Google, bez żadnych pośredniczących stron WWW. Trzeba przyznać, że możliwości algorytmu RankBrain oraz Answer Box są imponujące.

Jak wielki ma to wpływ na wyniki wyszukiwań można szybko sprawdzić na poniższej infografice.

infografika

Postawili oni również bardzo ciekawe hipotezy z którym nie można się nie zgodzić:

Wprowadzane tych rozwiązań jest tworzone z myślą dla użytkowników – ich wygody i konieczności szybkiego pozyskania wiedzy.

Ma to jednak również swoje ciemne strony

Wprowadzane zmiany mają na celu zatrzymanie użytkownika w ekosystemie Google. Informację otrzymujemy bez przechodzenia na inną stronę. (…)To wszystko jeszcze bardziej uzależnia nas – użytkowników od wszystkich usług Google. Oczywiste jest również, że związane będzie to ze spadkiem ruchu na wielu stronach. Pogodowych, informacyjnych etc.

Dziękuję za UWAGĘ!  Jeżeli posiadasz ciekawą informację na ten temat, zachęcam do komentowania. Z wielką chęcią dodam każdą ciekawą i wartościową wzmiankę  do samego artykułu.

 

 

 

Copywriter ceny. Ile kosztuje zatrudnienie copywritera?

Chrapka na teksty rośnie z każdym dniem. Dobrych jakościowo treści potrzebuje każda firma – do wypełnienia strony internetowej, na ulotkę reklamową czy banner, do swojego sklepu internetowego, na bloga.

Wojująca konkurencja, kolejne algorytmy wyszukiwarek i niezdecydowani klienci sprawiają, że o copywritingu słyszał już niemal każdy. Jak to jednak zwykle bywa, kiedy jedna strona krzyczy „Content is a king”, druga odpowiada „Fajnie, fajnie. Ale ile to będzie kosztowało?”.

Copywriter ceny. Jak to wygląda?

Copywriterzy to dość specyficzna kasta. Lubią być doceniani, ale nie lubią wyceniać. Wystarczy szepnąć słówko o konkurencji, która piszę za przysłowiową złotóweczkę, a uciekają, gdzie pieprz rośnie. Między bracią copywriterską trwa bowiem wojna i podział jest ogromny. Wszystko zależy czego potrzebujesz, jakim dysponujesz budżetem. Jeśli znasz odpowiedź na to pytanie, to będziesz wiedział, gdzie szukać.

Dużo, tanio, Tesco

Czasem budżet ciśnie, specjalnie się na tym nie znasz, a frazy kluczowe same się nie zrobią. Czasem jesteś pozycjonerem i potrzebujesz zaplecz, a tutaj jak znalazł tania siła robocza. Jeśli nie oczekujesz dobrej jakości, szukaj na stronach ze zleceniami dla copywriterów lub od razu udaj się do textbookers. W tego typu miejscach walka toczy się o każdą złotówkę, a kto da mniej, ten wygrywa. Przymknij oko na błędy, nie patrz na grupę docelową, nie licz na fakturę, z rzetelnością też jak trafisz – raz lepiej, raz gorzej.

Teksty zaczynają się już od złotówki. I to brutto.

Przykład źle zredagowanego tekstu
Przykład źle zredagowanego tekstu źródło: Gazeta.pl

Komu takie rozwiązanie stanie w gardle?

Firmom, które chcą budować profesjonalny wizerunek i zwiększyć sprzedaż, a przy okazji wesprzeć pozycjonowanie. Takie firmy wiedzą, że nie mogą pozwolić sobie na fuszerkę. Że ryzyko jest zbyt duże, szukanie byle czego trwa więcej czasu, a poprawki czasem kosztują więcej, niż dobry tekst. Że doświadczenie, wiedza i lojalność ma swoją cenę.

Znalezienie profesjonalnego copywritera jest (na szczęście!) równie proste, co znalezienie tych pierwszych. Wystarczy nam wyszukiwarka Google. Każdy copywriter posiada stronę internetową, portfolio i referencje, które świadczą o poziomie jego usług. Można by rzec, że sam fakt, że utrzymał się przy takiej konkurencji i stać go na prowadzenie firmy, to już można brać jak w dym. To musi być wartościowy copywriter. Ceny są więc adekwatne do poziomu jego usług.

Copywriter ceny:

Opisy produktów do sklepów internetowych – ok. 20-40 zł za sztukę

Artykuły – tematyczne, ekspercie, sponsorowane – od 50-200 zł za artykuł (ok. 3 tys. znaków)

Teksty na strony www – ok. 200-1000 zł za stronę

Prowadzenie bloga firmowego – od 300 – 2000 zł/mies.

Z czego wynika ta rozbieżność?

Każdy copywriter ma inne podejście, inne tempo pisania, inne doświadczenia i wyobrażenie o tekście. Podział na znaki jest podziałem sztucznym – nie daje popisać się wyobraźni, nie ceni słów, flow. To jakby malarzowi płacić na metry.

A bez tego jak bez klawiatury. Nie da się inaczej. Nie ma dwóch takich samych tekstów, dlatego niemal za każdym razem czeka Cię indywidualna wycena, brief i wiele pytań, które nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Do wygrania? Współpraca idealna.

A ja już mam!

Znalazłeś dobrego copywritera? Tego jedynego?

Trzymaj się go i traktuj z troską. Nie tak łatwo jest znaleźć kogoś, kto idealnie trafi w nasze gusta, kogoś kto rozumie nas bez słów, a współpraca płynie wartko równym nurtem. Warto mieć swojego copywritera, bo na takim tandemie zyskują wszyscy – Ty, Twój copywriter i teksty. A to się opłaca.

Autorem tekstu jest Agata Kuchmistrz

dobry copywriter